czwartek, 28 listopada 2013

3 piwa godne polecenia! - Piwa Ciemne.


Co odróżnia piwa ciemne od jasnych? W pierwszej kolejności różnica która rzuca nam się w oczy to kolor. Piwa jak same nazwa wskazuje są ciemne. Piwa ciemne posiadają barwy  od jasno-bursztynowych poprzez czerwone lub brązowe do całkowicie czarnych. Co do walorów smakowych charakteryzują się tym że kiedy je pijemy mamy wrażenie jakby były lekko "palone". Do ciemnych piw zaliczamy piwa gatunku portek, koźlak i stout. Oczywiście opis jaki wam podałem jest najogólniejszym i najbardziej potocznym opisem piw ciemnych jakiego można użyć. Chciałbym wam zaprezentować teraz trzy piwa które najbardziej mi zasmakowały.


Black Hope- Piwo ciemne niepasteryzowane i niefiltrowane. Poziom alkoholu wynosi w nim 6,2%
ALK. Sprzedawane jest w butelkach 500ml. Ten tytuł należy do tych piw z droższej pułki, co nie oznacza że musi być dobre. Jednak Black Hope bardzo mi posmakował. Charakteryzuje się dosyć intensywnym smakiem, bardzo mocno są wyczuwalne palone słody. Jest trochę gorzkawy, chociaż to nadaje mu swój uroku.

Perła Koźlak- Piwo ciemne mocne, pasteryzowane. Poziom alkoholu wynosi w nim 7.0% ALK.
Sprzedawane jest w butelkach 330ml. Buteleczka tego koźlaka waha się w granicy 2 złotych. Najkrócej mówiąc, jest to bardzo dobre piwo i w bardzo przystępnej cenie. 


Czarny Kot- Piwo ciemne pasteryzowane. Poziom alkoholu wynosi w nim 6%
ALK. Sprzedawane jest w butelkach 330 i 500ml. Jest to piwo pochodzące z małego browaru. Ciekawostką jest to że można go spotkać w sklepach, w towarzystwie białego (Jasne piwo) i rudego (Jasne mocne piwo) kota. Jest to bardzo dobre piwo, wprost idealne dla ludzi, którzy pierwszy raz chcą spróbować ciemnego piwa.

A jakie są wasze ulubione ciemne piwa? PISZCIE!
Pozdrawiam i jak to mówią Francuzi A votre santé!

niedziela, 24 listopada 2013

Pierś, pupa, umpa, umpa! Czyli jak wypromować hit!

Oglądając teledyski nowych przebojów naszła mnie pewna refleksja. Otóż zauważyłem że jakby wyłączyć fonie i oglądać samą wizję, to cały czas mniej więcej widzielibyśmy ten sam obraz a nawet sytuację.

O co mi chodzi? Rozumiem że roznegliżowane panie w teledysku to już standard, jednak zauważyłem jeszcze kilka prawidłowości powtarzających się niczym motyw wędrowny. Chciałbym wam zaprezentować cztery elementy powtarzające się prawie w każdym teledyskach jakie teraz powstają i są transmitowane w stacjach telewizyjnych, typowo muzycznych.

Roznegliżowane Kobiety.

Czy jest coś co trzeba dodawać? Te proste dwa słowa oddają cała głębie całego zagadnienia. Śmiało można stwierdzić że w ponad 90% teledysków występują co najmniej panie w samym bikini. Seksualność która się wylewa z ekranu jest mocno demoralizująca dla odbiorcy tak naprawdę w każdym wieku, ale to temat do głębszej analizy.

Markowy samochód.

Markowa fura to podstawa dobrego blik blik w teledysku. Pewnego dnia siedząc z kolegami w barze i kontem oka oglądając teledyski zauważyłem że w średnio co drugim teledysku była jakaś markowa fura. Nie wiem czy chwalenie się wypożyczonym samochodem tak jak wynajętymi modelkami jest fajne, no ale ja się mogę przecież nie znać.

Mega nierealna domówka.

Imprezy rodem z amerykańskich filmów są nieodłączną częścią dzisiejszych teledysków. Nawet jeśli teledysk nie zaczął się od imprezy to w 50% mamy pewność że się na niej zakończy.

Teledyski o wymiarze interkontynentalnym.

Szczerze mówiąc ten aspekt najbardziej mnie bawi. Nie ważne czy artysta pochodzi z USA, Polski czy nawet z Japonii, zauważyłem że wytworzyła się jakaś niepisana zasada że w co drugim teledysku musi występować czarnoskóra osoba. Nawet w roli tła. Dalej idąc, nie licząc krajów azjatyckich w co 4 teledysku mysi być Azjata. Takie tworzenie często na siłę takiej międzynarodowej atmosfery jest co najmniej komiczne.

Oto według mnie 4 niepisane zasady dzisiejszego "dobrego" teledysku. Gdzie się podziały te wspaniałe teledyski, w których seksualność, markowe fury i niewymuszona poprawność polityczna nie były potrzebne do wypromowania piosenki? Czyżby odeszły w niepamięć? Osobiście myślę że za jakiś czas twórcy teledysków wraz z grupą docelową zachłysną się tymi "DUPAMI".

Na koniec chciałbym wam zaprezentować teledysk w którym erotyczne podteksty nie przeszkadzają, a wręcz podkreślają i umacniają treść, z którą w 100% rękami i nogami się zgadzam! Może i lekko przejaskrawiony jednak daje do myślenia i podkreśla wartość, z której powinniśmy być dumni! Czyli z naszych słowiańskich a w szczególności polskich kobiet.

Pozdrawiam.

czwartek, 21 listopada 2013

Kampania o 6-latków! Rząd 1:0 Społeczeństwo!



O co chodzi w tym całym zamieszaniu o 6-latki? Co to quasi- demokracja? Czemu ma służyć przyspieszenie obowiązku szkolnego? Na te właśnie pytania postaram się odpowiedzieć w tym poście. 

Zacznijmy od całego zamieszania, czyli o posłanie dzieci o rok wcześniej do szkoły jak to miało miejsce od kilkunastu lat. Otóż nasz obecny rząd postanowił przyspieszyć obowiązek szkolny. Dlaczego? Jest wiele teorii. Jedne głoszą że chcą w ten sposób zmniejszyć niż demograficzny, przez co nie będzie dalszego zamykania szkół. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi duża część nauczycieli zachowa prace a nawet w niektórych miejscach utworzą się dodatkowe miejsca pracy. Poza tym wiadomo że im młodsze dziecko tym szybciej przyswaja nową wiedzę, dzięki czemu będzie miało ono łatwiej w przyszłości. Dodatkowym plusem jest to że rodzice owych dzieci będą mieli więcej czasu na realizowanie się zawodowo. W skrócie nauczyciele mają prace, dzieci szybciej zdobywają wiedzę, natomiast rodzice generują więcej pieniążków dla państwa. Tyle teorii a jak praktyka?

Pomysł został przyjęty przez społeczeństwo dosyć chłodno i sceptycznie. Po pierwsze nasz system edukacji nie jest gotowy na takie kroki. Szkoły nie są gotowe przyjąć takich małych uczniów. Dzieci nie są gotowe emocjonalnie na taki obrót sprawy. Rodzice nie są gotowi zaoferować tego czego oczekuje od nich państwo.

I powstaje pewien zgrzyt, gdyż za plecami wszystkich zainteresowanych przechodzi owo pomysł. Jednak istnieje ratunek dla tych ludzi, jest nim referendum ogólnokrajowe. I co się teraz dzieje?
Rodzice się skrzyknęli i zebrali ponad milion podpisów, wystosowali do rządu odpowiednie pisma że chcą przeprowadzić referendum. W normalnych warunkach rząd powinien zareagować tak że skoro naród chce referendum niech przeprowadza. Zobaczymy jak o tym pomyśle myślą obywatele. Jednak my żyjemy w Polsce, państwie quasi- demokracji. Rząd postanawia głosować czy pozwolić obywatelom powiedzieć co o tym myślą.

  Obecna sytuacja to lekceważenie opinii najbardziej uprawnionych do wypowiadania się w tej kwestii, czyli rodziców. Rząd odrzucił wniosek. Co jest frustrujące o wyniku zadecydowało tylko 10 głosów. Wynik był następujący 222 za referendum do 232 przeciw.

Fakty na dziś są takie że 232 posłów wie co jest lepsze dla dzieci niż miliony rodziców, obywateli ich kraju.

Pozdrawiam.