Potocznie się mówi że osoby, które trudnią się prostytucją
"sprzedają swoje ciało". Chciałbym w dzisiejszym poście rozstrzygnąć
kwestie, czy tak naprawdę jest? I komu najbardziej przeszkadza prostytucja.
Zacznę od tego że prostytucja nie jest sprzedawaniem swojego
ciała, jest natomiast świadczeniem usługi. Dlaczego? Ponieważ klient kiedy
przychodzi do prostytutki to kupuje usługę, którą ów prostytutka świadczy.
Schemat jest prosty, klient ma pieniądze i potrzebę rozładowania "napięcia
seksualnego", natomiast prostytutka za pomoc w rozładowaniu żądz
seksualnych pobiera opłatę. Z sprzedawaniem ciała mielibyśmy do czynienia wtedy,
kiedy klient przyszedł by do prostytutki i kupił by np. jej nogę, po czym by ją
odrąbał i zabrał ze sobą.
Widzicie różnicę? Podam przykład na innej płaszczyźnie.
Macie do wyremontowania dom, więc wynajmujecie robotników, czy ich kupujecie?
Odpowiedz brzmi wynajmujecie. Robotnicy udostępniają wam swoje mięśnie i
doświadczenie w remontowaniu domów, za co otrzymują od klienta pieniądze.
Natomiast gdybyśmy ich kupili, to byśmy musieli o nich dbać itp. Jako że w Polsce
niewolnictwo i handel ludźmi są zakazane to robotników wynajmujemy. Odważniej
mówiąc można powiedzieć że robotnicy się prostytuują.
Szczerze mówiąc jest to kwestia nazewnictwa, jedno i drugie
stwierdzenie będzie znaczyć praktycznie to samo. Nie chce poruszać kwestii czy
prostytucja jest moralna. Uważam że jeśli ktoś ma taką potrzebę to niech
korzysta z tego, co mi do tego. Jednak trochę mnie drażni takie świętoszkowate
gadanie jakoby ten stan rzeczy miałby jakoś niszczyć społeczeństwo.
Takim oto sposobem doszliśmy do tematu komu tak naprawdę
przeszkadza prostytucja. Na zdrowy rozum można by było powiedzieć, że
najbardziej przeszkadza zdradzanym ludziom, których partnerzy uprawiają seks za
pieniądze zamiast z nimi. Ale czy tak jest? Poniekąd, ponieważ najgłośniej
krzyczą nie ci, którzy zostali skrzywdzeni przez te usługi, a osoby, które
zazdroszczą że ten biznes jest tak dochodowy.
Rozumiem że przesłanki moralne też są ważne, jednak jest
mniejsze potępienie społeczne w stosunku do "kochanków" niż do
prostytutek. Przypadek? Nie sądzę.
Na zakończenie chciałbym przypomnieć lub uświadomić że
prostytucja w Polsce jest LEGALNA, natomiast SUTENERSTWO nie. Jednak ktoś
niegrzeszący inteligencją wpadł na pomysł opodatkowania prostytucji w naszym
kraju. Co za tym idzie? Państwo Polskie staje się sutenerem prostytutek
ponieważ chce czerpać z ich usług zysk. Paradoks prawda?
A wy co o tym sądzicie? Piszcie.
Korzystając z okazji chciałbym podziękować za to że
jesteście i że pomagacie mi w dobieraniu kolejnych tematów do "Cwanego
Lisa". Mam nadzieje że w niedalekiej przyszłości powstanie kilka postów z bezpośrednim
waszym udziałem. Jeszcze raz dziękuje za wsparcie.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz