poniedziałek, 9 grudnia 2013

"Prostytucja", a sprzedawanie swojego ciała.



Potocznie się mówi że osoby, które trudnią się prostytucją "sprzedają swoje ciało". Chciałbym w dzisiejszym poście rozstrzygnąć kwestie, czy tak naprawdę jest? I komu najbardziej przeszkadza prostytucja.

Zacznę od tego że prostytucja nie jest sprzedawaniem swojego ciała, jest natomiast świadczeniem usługi. Dlaczego? Ponieważ klient kiedy przychodzi do prostytutki to kupuje usługę, którą ów prostytutka świadczy. Schemat jest prosty, klient ma pieniądze i potrzebę rozładowania "napięcia seksualnego", natomiast prostytutka za pomoc w rozładowaniu żądz seksualnych pobiera opłatę. Z sprzedawaniem ciała mielibyśmy do czynienia wtedy, kiedy klient przyszedł by do prostytutki i kupił by np. jej nogę, po czym by ją odrąbał i zabrał ze sobą.

Widzicie różnicę? Podam przykład na innej płaszczyźnie. Macie do wyremontowania dom, więc wynajmujecie robotników, czy ich kupujecie? Odpowiedz brzmi wynajmujecie. Robotnicy udostępniają wam swoje mięśnie i doświadczenie w remontowaniu domów, za co otrzymują od klienta pieniądze. Natomiast gdybyśmy ich kupili, to byśmy musieli o nich dbać itp. Jako że w Polsce niewolnictwo i handel ludźmi są zakazane to robotników wynajmujemy. Odważniej mówiąc można powiedzieć że robotnicy się prostytuują.

Szczerze mówiąc jest to kwestia nazewnictwa, jedno i drugie stwierdzenie będzie znaczyć praktycznie to samo. Nie chce poruszać kwestii czy prostytucja jest moralna. Uważam że jeśli ktoś ma taką potrzebę to niech korzysta z tego, co mi do tego. Jednak trochę mnie drażni takie świętoszkowate gadanie jakoby ten stan rzeczy miałby jakoś niszczyć społeczeństwo.

Takim oto sposobem doszliśmy do tematu komu tak naprawdę przeszkadza prostytucja. Na zdrowy rozum można by było powiedzieć, że najbardziej przeszkadza zdradzanym ludziom, których partnerzy uprawiają seks za pieniądze zamiast z nimi. Ale czy tak jest? Poniekąd, ponieważ najgłośniej krzyczą nie ci, którzy zostali skrzywdzeni przez te usługi, a osoby, które zazdroszczą że ten biznes jest tak dochodowy. 

Rozumiem że przesłanki moralne też są ważne, jednak jest mniejsze potępienie społeczne w stosunku do "kochanków" niż do prostytutek. Przypadek? Nie sądzę.

Na zakończenie chciałbym przypomnieć lub uświadomić że prostytucja w Polsce jest LEGALNA, natomiast SUTENERSTWO nie. Jednak ktoś niegrzeszący inteligencją wpadł na pomysł opodatkowania prostytucji w naszym kraju. Co za tym idzie? Państwo Polskie staje się sutenerem prostytutek ponieważ chce czerpać z ich usług zysk. Paradoks prawda?
A wy co o tym sądzicie? Piszcie.

Korzystając z okazji chciałbym podziękować za to że jesteście i że pomagacie mi w dobieraniu kolejnych tematów do "Cwanego Lisa". Mam nadzieje że w niedalekiej przyszłości powstanie kilka postów z bezpośrednim waszym udziałem. Jeszcze raz dziękuje za wsparcie.

Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz