niedziela, 24 listopada 2013

Pierś, pupa, umpa, umpa! Czyli jak wypromować hit!

Oglądając teledyski nowych przebojów naszła mnie pewna refleksja. Otóż zauważyłem że jakby wyłączyć fonie i oglądać samą wizję, to cały czas mniej więcej widzielibyśmy ten sam obraz a nawet sytuację.

O co mi chodzi? Rozumiem że roznegliżowane panie w teledysku to już standard, jednak zauważyłem jeszcze kilka prawidłowości powtarzających się niczym motyw wędrowny. Chciałbym wam zaprezentować cztery elementy powtarzające się prawie w każdym teledyskach jakie teraz powstają i są transmitowane w stacjach telewizyjnych, typowo muzycznych.

Roznegliżowane Kobiety.

Czy jest coś co trzeba dodawać? Te proste dwa słowa oddają cała głębie całego zagadnienia. Śmiało można stwierdzić że w ponad 90% teledysków występują co najmniej panie w samym bikini. Seksualność która się wylewa z ekranu jest mocno demoralizująca dla odbiorcy tak naprawdę w każdym wieku, ale to temat do głębszej analizy.

Markowy samochód.

Markowa fura to podstawa dobrego blik blik w teledysku. Pewnego dnia siedząc z kolegami w barze i kontem oka oglądając teledyski zauważyłem że w średnio co drugim teledysku była jakaś markowa fura. Nie wiem czy chwalenie się wypożyczonym samochodem tak jak wynajętymi modelkami jest fajne, no ale ja się mogę przecież nie znać.

Mega nierealna domówka.

Imprezy rodem z amerykańskich filmów są nieodłączną częścią dzisiejszych teledysków. Nawet jeśli teledysk nie zaczął się od imprezy to w 50% mamy pewność że się na niej zakończy.

Teledyski o wymiarze interkontynentalnym.

Szczerze mówiąc ten aspekt najbardziej mnie bawi. Nie ważne czy artysta pochodzi z USA, Polski czy nawet z Japonii, zauważyłem że wytworzyła się jakaś niepisana zasada że w co drugim teledysku musi występować czarnoskóra osoba. Nawet w roli tła. Dalej idąc, nie licząc krajów azjatyckich w co 4 teledysku mysi być Azjata. Takie tworzenie często na siłę takiej międzynarodowej atmosfery jest co najmniej komiczne.

Oto według mnie 4 niepisane zasady dzisiejszego "dobrego" teledysku. Gdzie się podziały te wspaniałe teledyski, w których seksualność, markowe fury i niewymuszona poprawność polityczna nie były potrzebne do wypromowania piosenki? Czyżby odeszły w niepamięć? Osobiście myślę że za jakiś czas twórcy teledysków wraz z grupą docelową zachłysną się tymi "DUPAMI".

Na koniec chciałbym wam zaprezentować teledysk w którym erotyczne podteksty nie przeszkadzają, a wręcz podkreślają i umacniają treść, z którą w 100% rękami i nogami się zgadzam! Może i lekko przejaskrawiony jednak daje do myślenia i podkreśla wartość, z której powinniśmy być dumni! Czyli z naszych słowiańskich a w szczególności polskich kobiet.

Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz